Ale krok za krokiem
Niesie cię pozytywna myśl że nie jest źle
że wszystko ma jakiś sens
W nocy wszystko wgląda inaczej.
Jeszcze kilka chwil…
Bleeh. Dzień w pełnym biegu. Chciałem się wyspać, a wstałem już coś koło 8:00. Wieczorem studniówka.
Poloneza i tak wszyscy jeszcze nie ogarnęli, dlatego nie spodziewam się jakiegoś cudu. Z tych oficjalnych rzeczy, wszystko już przygotowane. Garnitur wisi, koszula wyprasowana, krawat zawiązany. Czytaj dalej →
Cicho wszędzie, głucho wszędzie…
Powoli kończy się styczeń. Przyszła zima, która i tak zaskoczyła drogowców. Pewnie jak u wszystkich, 98% postanowień noworocznych poszło z dymem. Zdążyłem już wrócić do normalnego funkcjonowania po świętach. Pierwszy semestr w szkole zakończony w miarę pozytywnie, chociaż zawsze mogłoby być lepiej. Za 3 dni studniówka (BTW, wrzucę jakiś filmik, zdjęcia). Czytaj dalej →
Wirtualne okna w Xubuntu
Jak na złość padł mi mój pecetowy Windows 7. Wieczorem wyłączyłem komputer, wstaję rano, uruchamiam go ponownie, a tu pełen zawias. Przez dobre 2 lata nie działo się nic, a tu – kiedy mam sporo pracy – pojawiły się błędy. Odpuściłem, z myślą, że jak chwile odpocznie, zacznie działać bez zarzutu. Jednak tak się nie stało. Stanąłem przed wyborem – sformatować partycję rozruchową i wgrać ponownie kopię Windows’a, czy spróbować czegoś innego. Wybrałem drugą opcję. Wygrzebałem ze stosu płyt, wcześniej pobraną (na szczęście!), dystrybucję Linux’a – Xubuntu. Odpaliłem i zainstalowałem. Czytaj dalej →
Vanitas vanitatum
Marność nad marnościami, chciałoby się rzec. No cóż. Czas nas nie oszczędza, a mi – pomimo osiemnastu i trochę lat – brakuje kilku godzin w dobie. Do tego przedświąteczne bieganina, prezenty, praca, nawał sprawdzianów w szkole – bo każdy z nauczycieli miał sposobność wcisnąć jeszcze coś przed świętami. Właściwie nie powinienem narzekać, w końcu klasa maturalna, ale wystarczy, że do tego dołoży się kilka własnych problemów, a uzbiera się niezły stos. Zastanawiam się, jak to do cholery ogarnąć?
A no jakoś trzeba. Jak mówił Hemingway:
Człowiek nie jest stworzony do klęski. [...] Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
No właśnie.
Warszawa podbita, czas na Brukselę.
Udało się! Chyba dopiero dzisiaj to do mnie dotarło. Wczoraj wieczorem wróciłem z chłopakami z Warszawy, zaraz po gali rozdania nagród w V. edycji ogólnopolskiego konkursu ”Mój pierwszy krok w wolontariat”, organizowanego przez Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce. Co w związku z tym? Nasz film zwyciężył, za co składam gratulacje na ręce Maksa i Bartka. Oto krótki plan wyjazdu. Czytaj dalej →
Człowieku, zmień się.
Po znacznej przerwie udało mi się znaleźć kilkanaście minut czasu, aby usiąść przy klawiaturze. Tak to już niestety jest, że rzeczy mniej ważne odkładamy „na później”, które to „później” nigdy nadejść nie może. Właściwie nazbierało mi się do omówienia kilka tematów, dla mnie dość ciekawych, niekiedy intrygujących. Oczywiście to zależy od tego, kto, jak i co odbiera. A więc o czym dzisiaj? Zastanawiałem się co wybrać na początek. Po krótkim przemyśleniu sprawy postanowiłem, chociaż w drobnym stopniu, zagłębić się w możliwości, które posiada człowiek, aby coś zmienić. Nie zmienić świat, nie rzeczywistość – chociaż właściwie również i z tym to się w jakiś sposób wiąże – lecz zmienić siebie i swoją własną osobowość. Czytaj dalej →
Miłości brakuje rozsądku.
Może i tak nie uważacie, jednak ja swoje wiem. Co więcej, dałbym sobie rękę uciąć, że moje stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Wyobraźmy sobie, że żyjemy w idealnym świecie. Połowa ludzkości to kobiety, druga połowa – mężczyźni. Dodatkowo, nie ma osób samotnych. Wszyscy żyją w udanych związkach, pochłonięci uczuciem, jakie w nich wywołuje miłość. Czy taka rzeczywistość miałaby szansę przetrwać? Otóż nie. Jeśli był ktoś z Was zakochany, dobrze wie o czym mówię. W takiej sytuacji po prostu nie idzie normalnie funkcjonować.
Gdyby wyżej wspomniana sytuacja naprawdę miała miejsce, nic nie działałoby poprawnie. Człowiek zakochany nie ma poczucia obowiązku. Żyje z sekundy na sekundę. Nie myśli o przyszłości, a jeśli już myśli, to tylko w różowych kolorach. Nie przyjmuje do świadomości sytuacji, kiedy coś mogłoby pójść nie tak – „no bo co niby mogłoby być teraz źle?”. Czytaj dalej →




